Polmax Sp. z o.o; 53-015 Wrocław; Karkonoska 59; tel/fax: (71) 339-9571
Zobacz
Systemy
Antywirus
Ważne

DOWNLOAD
FORUM
Księga gosci
Napisz swoją opinię o tym serwisie

Polecam
Linki
Giełda
Nauka
Zobacz
Polecamy

Program
Anty Wirusowy


rozpoznaje min

wirusy

Pisz
do nas

Zobacz również
nasze ośrodki

port jachtowy
Kamera
Widok z kamery
Kamera
FORUM dyskusyjne oraz Księga Gości zaprasza, napisz swoje opinie i wrażenia.
Pisze Damian Gawrych

Ten pogardzany Basic


Ten pogardzany Basic

Dydaktycy wieszali na nim psy - że uczy programować chaotycznie. Musi być jednak coś wart, skoro przetrwał ponad 40 lat i ma się dobrze.

 

W "Bajtku" kiedyś napisano o nim "Basic dla poetow" i było w tym dużo racji. Dla zasiadających u nas do ośmiobitowców w latach 80. był - w odróżnieniu od takiego np. Pascala -  narzędziem rozmowy z maszyną. Prawie normalnej, ludzkiej. Wystarczało jakiekolwiek otrzaskanie z angielskim.

 

Zapewne wielu zaczęło swój romans z komputerem od wpisania komendy

         PRINT "brzydkie słowo"

którą ten potulnie wykonywał. Niezorientowanym udowadniało się, że w komputerze 2 * 2 = 5:

         100  INPUT A, B

         110  IF A=2 AND B=2 THEN PRINT 5 ELSE PRINT A*B

         120  GOTO...

Owo GOTO właśnie było tak zaciekle atakowane. Co nie zmienia faktu, że nie poznałem języka, w kórym by go - choćby jako "wytrycha" - nie było.

 

We wczesnych Basicach bez GOTO niewiele dałoby się zrobić. Obsługiwało wszelkiego rodzaju pętle i "obejścia" (przy obejściach zalecane przez "strukturalistów" GOSUB nie było już tak wygodne i, miast rozjaśniać, zaciemniało kod). Prawda - można się było w tym pogubić. Za to we współczesnym Basicu pogubić się można w mnogości oferowanych przez język gotowych pętli strukturalnych...

 

W "poważnych" podręcznikach zalecano ortodoksyjnie: najpierw algorytm! Następował rozdział o sieci działań przedstawionej graficznie, dopiero po tym omawiano kod. Tymczasem redaktor z "Bajtka" odpowiadał czytelnikowi na pytanie "Jak zostać programistą?" tak mniej więcej: Nie studiować matematyki. Nie kończyć politechniki. PISAĆ PROGRAMY!

 

Piszący - nie tylko w Basicu -podzielili się z grubsza na dwa odłamy. Ci o matematycznych umysłach szli zgodnie z literą ksiąg. Inni - poeci? - z tych, co to pisząc, nie wiedzieli do końca co im wyjdzie (jak mnie - ten tekst...) po prostu entuzjastycznie pisali. Szukali potem błędów w swych programach i jedni, i drudzy...

 

Sądzę, że to drugie podejście przysporzyło nam równie wielu błyskotliwych programistów, tworzących spontanicznie w atmosferze przygody, bez mozołu kujoństwa.

 

Prostych "pchełek" w rodzaju tej powyżej mógł spróbować każdy; wystarczała znajomość kilkunastu zaledwie komend. Fakt, że większość ówczesnych Basiców to interpretery, pozwalał od razu zobaczyć efekty.

"Radosna tworczość" wraz z nabywaną wprawą dochodziła w końcu do miejsca, w którym autor zaczynał się w swej pisaninie gubić. Tu był punkt zwrotny. Jedni zapewne nie przekraczali go ("To się robi zbyt trudne..."). Pozostali chcąc nie chcąc musieli zestrukturalizować chaotyczny zrazu program.

 

Dlaczego interpretatory są tak sympatyczne? Stare dialekty Basica, z numerowanymi wierszami, pracowały liniowo. Nasze myślenie też jest liniowe. Pamiętam zaskoczenie stwierdzeniem, że większość życia myślałem strukturami Basica, nie znając tego języka.

 

Liczbę mnogą trzeba tu mocno podkreślić - nie istnieje jeden Basic. W czasach gdy PC miał 8-bitowy procesor i 65 KB pamięci, a tzw. domowe komputery - jeszcze mniej, powstała spora gromadka dialektów, każdy dopasowany do konkretnej maszyny. Przekład z jednego na drugi nie zawsze był możliwy - przynajmniej nie do końca. Wymieńmy tu dla przykładu: MBasic, GW-Basic (obydwa z Microsoftu), Atari Basic, Applesoft Basic, Commodore-Basic, dialekt z ZX Spectrum, Turbo Basic Franka Ostrowskiego dla Atari 65-130XE, określany jako lepszy od Microsoftu i rzeczywiście - w 1988 r. oferował już kilka pętli strukturalnych i odwołania do etykiet (mimo zachowania numeracji linii), co Microsoft zrealizował dopiero w QBasicu na początku lat 90.

 

Jakiekolwiek psy nie wieszalibyśmy na firmie Microsoft, sądzę, że przyczyniła się walnie do rozpowszechnienia i przetrwania Basica. Każdy ich DOS był wyposażany w jego interpreter. W wersjach 5 i 6 polecenie EDIT korzystało ze wspólnego z nim mechanizmu (nie działało bez pliku Qbasic.exe). Obecnie mamy bardzo rozbudowany Visual Basic (już nie darmowy) - i Visual Basic Script jako język makrodefinicji MS Office. Skończył się czas prostoty pierwotnych języków - ale gdzież jej dziś szukać w tym zinformatyzowanym na wskroś świecie...

 

To prawie namacalne obcowanie z wnętrzem maszyny [ jeszcze bliżej jest asembler - ale to dla masochistów ;-) ] można znowu dziś przeżyć, sięgając po stare wersje Basica. Są za darmo. I nie "gryzą się" z Windows (przynajmniej do wersji 98SE, nowszej nie mam). Z powodzeniem pracują w oknie. Można sobie napisać rozmaite rzeczy. Zamiast studiować opasłe tomisko "Jak to zrobić w Excelu" lub mozolnie wycinać w Notatniku wielokrotnie powtarzający się fragment tekstu - wystarczy kilkanaście linijek kodu. Basic forever!

 

                                               Damian Gawrych, 2005.08.10

 

 

 

 


BIURO

.