Autorem opisu jest Paweł Boguś

Apple Computers

Historię firmy Apple Computers można opowiedzieć omawiając po koleii poszczególne modele jej komputerów.

  • Apple I
  • Apple ][
  • Apple ][ plus
  • Apple ///
  • Lisa
  • Apple //e
  • Macintosh

    Apple III

    W latach 1979-1983 Apple II plus sprzedawał się wyśmienicie, a firma nie wprowadzała żadnych ulepszeń ani zmian. Otwarta architektura umożliwiała innym firmom tworzenie i oferowanie nowych rozwiązań sprzętowych i programów. Sprzyjało to zdobywaniu klientów i przynosiło wszystkim korzyści. Podobną strategię stosował zresztą także IBM. Problem na własną głowę ściągnęli sami szefowie Apple. Zaczęli oni wierzyć, że Apple II niedługo przestanie być rozchwytywany i zacznie tracić pozycję rynkową. Analogicznie do sytuacji z zastąpieniem Apple I przez Apple II, zamierzali dokonać radykalnej zmiany i wprowadzić zupełnie nowy system, który miałby stać się następcą Apple II. Nowa wizja otrzymała wdzięczne imię Lisa. Ponieważ konstruowanie zupełnie nowego systemu trwa długo, zdecydowano się na stopień pośredni, którym miał być Apple III. Miałaby to być maszyna do zastosowań biznesowych i zawierać wszystko to, co w Apple II trzeba było realizować przy pomocy kart rozszerzeń, czyli: tryb z 80 znakami w wierszu, złącze szeregowe, wewnętrzny napęd dyskietek, złącze dla twardego dysku itp. Założono, że powinno na nim pracować stare oprogramowanie z Apple II i postanowiono uzyskać to w trybie emulacji. I to był pierwszy problem, jeżeli nie błąd - zawężał możliwość wyboru procesora i zmuszał do zachowania dotychczasowego formatu zapisu dyskietek. Spece od marketingu zakładali ścisły podział pomiędzy zastosowaniami biznesowymi (Apple III) i domowymi (Apple II), wierzyli również, że udział Apple III w rynku po roku osiągnie 90%, a Apple II pozostanie przy zaledwie 10%. Wydawało im się, że możliwości III uczynią II mało atrakcyjnyą. Aby umocnić podział, postanowiono, że w trybie emulacji III nie może być wydajniejsza ani szybsza od II. Mimo iż III dysponował większą pamięcią (128 kB...256 kB) a jego procesor pracował co najmniej dwa razy szybciej, emulator przełączał go na znane z II 1 MHz i wykorzystywał zaledwie 48 kB. W emulatorze nie działał także tryb 80-znakowy i nowe, przeznaczone dla modelu III karty rozszerzeń. Uniemożliwiało to uruchamianie w tym trybie poważnych aplikacji z Apple II, gdyż wymagały one 64 kB i trybu 80-znakowego, które można było (dzięki kartom rozszerzeń) uzyskać na oryginalnym Apple II, ale już nie w trybie emulacji na Apple III. Natomiast oprogramowanie dla Apple III jeszcze wtedy nie istniało. Inżynierowie mieli rok czasu na opracowanie Apple III. Pracę zakończyli na wiosnę 1980 r. Niestety, zarówno przy pracach konstrukcyjnych jak i samym wykonaniu pojawiały się poważne problemy. Apple II był dziełem Wozniaka, Apple III opracowywał cały zespół, który jednak nie potrafił dobrze się zintegrować i skoncentrować na zadaniu.

    Pomimo trudności, nowy komputer zawierał wiele ciekawych nowości. Np. klawisze kursora z podwójnym punktem nacisku (tryb normalny i przyspieszony), klawisze sterujące (klawisz z "jabłuszkiem"), system operacyjny SOS (Sophisticated Operation System) ze strukturą katalogów, podkatalogów i dyskami logicznymi, zegar czasu rzeczywistego podtrzymywany baterią, możliwość podłączenia do czterech napędów dyskietek na zasadzie daisy-chaning (pierwszy napęd do komputera, drugi do pierwszego, trzeci do drugiego itd.), 128 kB RAM standardowo, złącze dla twardego dysku i inne. Niestety, posiadał też istotne wady: był dwukrotnie droższy od poprzednika, nie był też w pełni kompatybilny wstecz, SOS był dla wielu użytkowników zbyt skomplikowany i co najgorsze, pojawiały się ciągle jakieś problemy techniczne. Pierwsza wyprodukowana partia w prawie 100% był niesprawna i musiała zostać wycofana do naprawy. Ze względu na ułatwienie późniejszego serwisu, układy scalone umieszczono na podstawkach, jednakże wybrano najtańsze z możliwych, co spowodowało, że często występowały problemy z kontaktem. Anegdota mówi, że technik serwisujący wypraszał w takiej sytuacji użytkownika z pomieszczenia, potem unosił komputer w górę i upuszczał z wysokości ok. 20 cm, aby pod wpływem wstrząsu układ osiadł poprawnie na podstawce i jego nóżki znalazły kontakt z jej stykami. Wszystko to sprawiło, że sprzedaż pozostawała na niskim poziomie, a prym wiódł nadal model II. Najgorsze jednak było to, że Apple zaprzestał rozwoju linii II na kilka ładnych lat, co w tej tak szybko rozwijającej się branży było poważnym błędem. Już w pierwszej połowie lat 80 PC operował na pamięciach rzędu 1MB, podczas gdy Apple tylko dzięki różnym trikom mógł obsłużyć zaledwie 128 kB. Kiedy Wozniak optymalizując Pascal'a dla Apple II napisał w asemblerze procedurę przyspieszającą dwukrotnie dostęp do dysku, konstruktorzy Apple III postulowali umieszczenie w niej pętli opóźniającej, ponieważ nic nie mogło być szybsze od Apple III!


    Z jednej strony zakrawa to na paranoję, że forsowano na siłę rozwiązanie tak mało dopracowane i tak mało aprobowane przez użytkowników, z drugiej jednak strony wszystkie dotychczasowe komputery odchodziły w niebyt po maksymalnie 18 miesiącach spędzonych na rynku. Managerowie Apple obawiali się, że Apple II lada moment podzieli ten los i na siłę szukali dla niego następcy. Nikt wówczas by nie uwierzył, że Apple II będzie produkowany aż do 1989 roku! Zanim zarząd przekonał się i uwierzył w odmienność sytuacji Apple II, minęło bezpowrotnie stracone kilka lat. Wozniak powiedział później, że gdyby linia Apple II była konsekwentnie rozwijana (więcej pamięci, szybsze procesory, lepsza grafika, twardy dysk itp.), to IBM PC nigdy nie odniósłby tak wielkiego sukcesu, a świat nie byłby zapełniony po brzegi maszynami WIntel'owskimi (Windows+Intel).

    Linia Apple III była finansową katastrofą. Zbudowano ok. 100 000 egzemplarzy, z czego ostatnie partie magazynowe sprzedawano po latach po $100 za sztukę. Otrzeźwienie przyszło w 1981 r. Po raz pierwszy w historii trzeba było zwolnić 40 pracowników, ponadto w lutym Wozniak miał wypadek swoim samolotem i na dłuższy czas nie był w stanie pracować w firmie (zaczął organizować, bez szczególnego powodzenia, festiwale rockowe). Apple straciło swojego hardware-guru. W marcu 1981 prezesem zarządu został Jobs. W sierpniu IBM zaprezentował swojego PC.


    Lisa

    Ponieważ firma Xerox nabyła pakiet akcji Apple, w 1979 roku Steve Jobs został zaproszony i odwiedził słynne laboratorium Xerox'a - PARC (Palo Alto Research Center). Zobaczył tam coś, co zmieniło zasadniczo jego wizję komputera. Xerox miał mnóstwo pieniędzy, które inwestował w badania naukowe nie martwiąc się szczególnie o wykorzystanie ich wyników w praktyce rynkowej. Wbrew pozorom miało to swój sens. Pozwalało obniżyć zyski (a więc i podatki) oraz kreowało wizerunek firmy jako nowoczesnej, wyprzedzającej konkurencję technologicznie co najmniej o 10 lat. PARC wynalazł w latach siedemdziesiątych drukarkę laserową, Ethernet, graficzny interfejs użytkownika, mysz, stację roboczą, komputer osobisty. Wielu pracowników PARC odeszło z firmy, by samodzielnie wprowadzić te wynalazki na rynek. W połowie lat siedemdziesiątych PARC opracował coś zupełnie nowego: komputerowe stanowisko pracy, które nie było podłączone do dużego komputera, lecz stanowiło zupełnie samodzielną jednostkę. Jakby tego było mało, posiadało ono graficzny interfejs, z oknami, ikonami i kursorem sterowanym myszą. Xerox Alto (bo tak się ta maszyna nazywała) pracowała także w sieci Ethernet. Kosztował - bagatela - $20 000. Nie wiadomo, czy znaleźliby się na niego chętni, ponieważ Xerox nigdy nie zamierzał go produkować seryjnie czy sprzedawać. I ten właśnie komputer widział Jobs podczas wizyty w PARC. Postanowił zbudować coś podobnego. Otrzymał nawet zgodę Xeroxa (był on przecież udziałowcem Apple). Idea była prosta - zbudować w cenie Apple II maszynę podobnie intuicyjną i przyjazną w obsłudze jak Alto. Człowiek nie powinien więcej musieć uczyć się obsługi komputera i studiować podręczników obsługi. Wszystko powinno być nieskomplikowane i naturalne, a komputer powinien niejako podpowiadać czy też umożliwiać wykonywanie pracy w najprostszy sposób. Ponadto powinna istnieć możliwość wykonywania kilku programów jednocześnie, np. dalszej pracy podczas drukowania obszernego dokumentu. Niestety, najodpowiedniejszy człowiek do przekucia tej idei w hardware, Steven Wozniak, uległ wypadkowi i nie mógł mu pomóc. Jobs nie znał się na sprzęcie. Potrafił organizować i koordynować, ale nie był konstruktorem. Mimo to prace ruszyły. Projekt otrzymał nazwę LISA (od Large Integrated System Architecture lub, jak twierdzą niektórzy, od imienia nieślubnej córki Jobs'a). Niestety prace przeciągały się. W pewnym momencie prezes zarządu, Mike Markkula, aby projekt dokończyć, musiał odebrać jego kierownictwo Jobs'owi. Jobs wycofał się i po pół roku wrócił z pomysłem na Macintosha. Mac miał był Lisą dla przeciętnego człowieka - mniejszy, szybszy i tańszy.

    Zespół pracujący nad Lisą, bez Jobs'a, który wszędzie wtrącał swoje trzy grosze, czynił postępy. Sam pomysł nie był przecież zły: GUI, mysz, klikanie w symbole zamiast wpisywania poleceń, nakładające się na siebie okna, kilka programów pracujących jednocześnie (multitasking i multiprocessing) i przede wszystkim koniec tzw. "trybów". W ówczesnych edytorach tekstu standardem były tzw. tryby (mode) wywoływane odpowiedniki skrótami klawiszowymi. Np. aby napisać słowo czcionką pogrubioną, należało wcisną kombinację Ctrl-T-F aby przełączyć w tryb tekstu wytłuszczonego, wpisać wyraz a następnie przełączyć w tryb normalny Ctrl-T-N. Wszystkie kombinacje np. Ctrl-Q-S dla zapisania pliku lub Ctrl-Q-Q dla zakończenia pracy trzeba było znać na pamięć lub posługiwać się ściągą. Było to kłopotliwe szczególnie dla początkujących użytkowników lub osób, które korzystały z programu rzadko. Edycja tekstu na Lisie wyglądała znacznie naturalniej: w menu "Format" klikało się myszką pozycję "Bold", wpisywało wyraz, a następnie klikało "Format/Normal". Oczywiście dla doświadczonych użytkowników szybciej, bo bez odrywania rąk od klawiatury, pracowało się ze skrótami, ale to tylko tak na marginesie... Tak więc, w 1982 roku, Lisa była komputerem o najprostszej obsłudze. Niestety, rynek nie był wówczas gotowy na taki system, poza tym Lisa była zbyt wolna (użyty procesor Motorola 68000 pracował początkowo z 4 MHz, później z 6 MHz i nie był wspomagany przez żadne układy pomocnicze, w przeciwieństwie do późniejszych konstrukcji Commodore Amiga czy Atari ST). Gwoździem do trumny była wysoka cena: 25 000 DM.

    Apple IIe

    W pewnym momencie okazało się, że wszelkie strategiczne plany wzięły w łeb. Apple III okazał się katastrofą, podobnie Lisa nigdy nie spełniła pokładanych w niej nadziei, natomiast wbrew oczekiwaniom Apple IIplus nadal sprzedawał się znakomicie. Nie pozostało więc nic innego, jak wznowić wstrzymane prace rozwojowe na serią II. W międzyczasie pojawiły się nowe oczekiwania ze strony użytkowników: wbudowana obsługa trybu 80 znaków w wierszu, więcej pamięci, wreszcie małe i duże litery, wsparcie dla znaków międzynarodowych (np. niemieckie umlauty), szybsze procesory, pojemniejsze dyskietki, złącze dla twardego dysku itp. Wszystko to można było uzyskać dzięki odpowiednim kartom rozszerzeń, jednak ze względu na problemy z ich wzajemną kompatybilnością, trudno było uzyskać wszystkie te udogodnienia jednocześnie. Ideałem byłby Apple II z wszystkimi tymi możliwościami za cenę zbliżoną do Apple IIplus. Od czasu opracowywania modelu IIplus technika komputerowa poczyniła znaczne postępy. Wzrósł stopień złożoności układów scalonych, wiele dotychczas stosowanych układów pomocniczych można było upakować na jednej kości, wzrosła pojemność pamięci RAM (zamiast 48 układów po 1 kB można było zastosować 16 układów po 4 kB - skutek uboczny 64 kB zamiast 48 kB). Aby umożliwić normalną pracę w trybie 80-znakowym, inżynierowie musieli podwoić pamięć ekranu (z 1 kB na 2 kB). Ponieważ nie mogli zająć po prostu następnego obszaru leżącego powyżej, gdyż używały go inne części systemu, skorzystano ponownie z techniki przełączania banków pamięci i dzięki temu procesor 6502 o 16-bitowej magistrali adresowej i tym samym przestrzeni adresowej 64 kB mógł korzystać (choć nie jednocześnie) z łącznie 65 kB. Określony bit określonej komórce pamięci decydował o tym, który obszar pamięci będzie w danej chwili dostępny. Dzięki takiemu rozwiązaniu tryb 80-znakowy nie kolidował z oprogramowaniem i sterownikami pisanymi dla trybu 40-znakowego. Gdy to zadziałało, inżynierowie stwierdzili, że skoro mogą przełączać 1 kB, to dlaczego nie przełączać całych 64 kB? Tak więc nowy komputer o oznaczeniu IIe (e = enhenced) mógł korzystać łącznie z 128 kB. W zależności od zasobności portfela klient mógł wybrać grafikę z 1 kB lub 64 kB RAM, przy czym w drugiej wersji możliwe było nawet wyświetlanie grafiki w wysokiej rozdzielczości (dwa razy większej niż na IIplus). Aby na IIe działały starsze karty (zwłaszcza karty Microsoftu Z80-Softcard umożliwiające korzystanie na Apple z systemu CP/M), timing płyty musiał zostać dopasowany do poprzednich modeli. Dodano również nową klawiaturę z opcjonalnym blokiem numerycznym, rozróżnianie dużych i małych liter jak również pełen zestaw znaków międzynarodowych (dlatego niemiecka wersja Apple ][ zgłasza się przy starcie jako Apple ÜÄ). Klawisze "otwartego jabłuszka" i "zamkniętego jabłuszka" oraz klawisz "Control" przejęto z Apple III. Wszystkie te zmiany wymagały powiększenia pamięci ROM, które rzecz oczywista odbyło się techniką bank switching. Dzięki nowej karcie rozszerzenia możliwe stało się wykorzystanie w IIe dysku twardego ProFile z modelu III i Lisy. Przyjęcie nowego komputera na rynku było pozytywne, natychmiast zastąpił on IIplus. Jego cena mimo tylu ulepszeń (dzięki postępowi technologicznemu) była niższa od poprzednika. Od maja 1983 Apple sprzedawał 60 000 komputerów IIe miesięcznie, dwa razy więcej niż dotychczas modelu IIplus.

    Macintosh

    Jobs po klapie Lisy nie dał za wygraną i nadal próbował urzeczywistnić swoją wizję "Alto dla każdego". Stworzył nową grupę konstruktorów, która częściowo współpracowała a częściowo współzawodniczyła z zespołem Lisy. Kilka osób pracowało wcześniej w PARC. Na początku 1984 roku przedstawiony został prototyp Macintosha, opracowywanego z zamiarem osiągnięcia funkcjonalności Lisy przy cenie nie przekraczającej 2000 DM, czyli nieco poniżej ceny Apple II. Ze względu na cięcie kosztów, zamiast planowanego 1 MB RAM, prototyp wyposażono jedynie w 128 kB, co wystarczało raptem na załadowanie systemu operacyjnego i uruchomienie co najwyżej prostego kalkulatora. Także cena systemu nie zdołała zmieścić się w określonych granicach. W momencie wprowadzenia Mac 128 kosztował 10 000 DM i był określany jako maszyna biurowa. Niewiele brakowało, a i ten projekt stałby się porażką. Na rynku królowały wówczas Commodore C64 i IBM PC. Sprzedaż Apple IIe przestała rosnąć. Mac 128 wyglądał ciekawie, zajmował mało miejsca na biurku (tyle co kartka A4) i jego obsługa była o wiele wygodniejsza niż peceta. Tyle że nie było na niego żadnego oprogramowania, a 128 kB, z których po załadowaniu systemu tylko 25 kB pozostawało wolnych, to stanowczo za mało. Mac posiadał tylko jeden napęd dyskietek, więc np. skopiowanie całej dyskietki przy wolnych 25 kB pamięci wymagało 50 zmian dyskietki w napędzie!). Na szczęście Apple zdecydował szybko o powiększeniu pamięci do 512 kB (Macintosh 512). Inżynierowie przewidzieli taką potrzebę i byli na to przygotowani, mimo iż w trakcie prac rozwojowych Jobs wyraźnie tego zakazał.. Ale ponieważ nikt mu o tym nie powiedział, a on sam nie znał się na tym na tyle, by samemu do tego dojść, możliwość taka istniała i jak się okazało uratowała przyszłość Mac'a.

    c.d.n.